Blog > Komentarze do wpisu
Dzień szósty - chyba San Quiricio

Tego dnia zmienialismy miejsce zamieszkania, więc pstrykneliśmy sobie pożegnalne zdjęcia domku:

i ruszyliśmy w drogę.

Bylismy w slicznym miasteczku, nie jestem jednak pewna poprawności jego nazwy... San Quiricio chyba. słoneczko grzało, tłumów nie było. Cud miód.

Turysta czytał ulotki o muzeach :-)

i uśmiechał się do słoneczka:

Stawał na głowie:

Pikne miastko. A potem pojechalismy do Bagno, nie do Bagna :-). Sa tam żródła termalne, smierdzące dodam, ale kapac sie nie wolno, chyba, ze sie mieszka w pobliskim hotelu :-) Nam się do tego bagna nie spieszyło.

Dzień jak zwykle udany :-)

czwartek, 01 czerwca 2006, kajka271