Blog > Komentarze do wpisu
Dzień dwunasty - Siena

Mila miała tego dnia zajęcia więc pojechaliśmy sobie do Sieny (ona już tam była i bardzo polecała).  Jadąc jednak autostradą zobaczyliśmy śliczny zameczek i zboczyliśmy trochę z trasy... Monte coś tam to było... sprawdzę w domu i dopiszę. Cudowne miejsce. Na pagórku mury obronne i wewnątrz małe miasteczko, naprawdę małe i o dziwo zamieszkane. Zdjęć napstrykaliśmy tam sporo... usiedliśmy sobie popisać pocztówki i powczuwać się w klimat.... było uroczo:

A to już Siena i jej mury obronne, a właściwe brama obronna. Siena jest oryginalnie zbudowanym miastem. Położona na szczycie, u zbiegu trzech wzgórz. Rynek znajduje się oczywiście w centrum. Idąc czy wjeżdżając do miasta szczytem jednego ze wzgórz (na początku jest brama ze zdjęcia) dochodzimy do ryneczku i co ciekawe tą samą drogą musimy wrócić, bo schodząc na równoległe uliczki na poczatku możemy trafić na wzgórze obok i potem musielibyśmy przechodzić przez dolinkę, czyli schodów w bród i ciut ciut.

Pizzę mają w sienie najlepsza w całych Włoszech... po zwiedzaniu zaszlismy na kolejne kawałki, bo była przepyszna...

potem zmoczył nas deszczyk więc ucieklismy do muzeum i na tarasie z widokiem na miasto zjedliśmy sobie bananki:

To ryneczek, też ciekawy. Półkoliście usytuowane kamieniczki z ratuszem-muzeum w centrum. Do tego całosć rynku opada w stronę ratusza. Akurat padało więc cała woda spływała na dół. Jak moja siostra tam była to była sliczna pogoda i ludzi opalali się na tym "chodniczku" (trochę jak przed Pompidou w Paryżu).

Później na schodkach przed kościołem spotkaliśmy Romea (Julii nie było), tata akurat był na wystawie to sobie razem pobrykaliśmy troszkę. 

A tu tata w najwyżej położonym punkcie miasta. Mieszkańcy Sieny planowali powiększyć katedrę, wybudowali jej jedna ze ścian, po czym przyszła zaraza jakaś, wyginęło pół populacji to zrezygnowali. I ostało się takie dziwne coś. Ale widok podobno boski (zdjęć nie ma bo aparat był na dole ;-)).

.

wtorek, 25 lipca 2006, kajka271
Komentarze
2007/03/29 16:00:50
sama sobie skomentuję... bo baaardzo lubię tu zaglądać... i ciągle sie boję, ze kiedys mi ten blog zniknie, bo nie jest uaktualniany :-)
-
2007/06/12 23:41:29
Trafiłam do Ciebie przez czysty przypadek, jestem zachwycona-uwielbiam tego typu relacje...czytam, oglądam, chłonę wszystko. Zdjęcia reporterskie-takie, jak lubię. Grześ
cudny...rozbrajający. Stworzyłaś, Kaju, świetny przewodnik dla rodziców z małymi dziećmi. My wybieramy się do Toskanii za niecały miesiąc. Z pewnością skorzystam z przedstawionych na Twoim blogu opisów. Bardzo bym się chciała z Tobą skontaktować, potrzebuję bardziej szczegółowych wiadomości o sposobie podróżowania ze szkrabem po Toskanii.
Mój adres: izka.o@wp.pl